fbpx

Nigdy nie czuj się przebrana!

Opublikowane

O zaszczepianiu poczuciu estetyki i staranności od maleńkiego, o byciu kolorowym ptakiem i o spełnieniu modowych marzeń w postaci Spadiory – własnej marki z ważnym społecznie przekazem opowiedziała nam Marta Lech-Maciejewska z bloga SuperStyler. Zapraszamy do lektury, wciąga!

kiddostyle.pl: Cząstkę świata Twojej rodziny tylko na samym na Instagramie podgląda ponad 135 tysięcy osób! To ogromna liczba! Opowiedz, kiedy i jak się to wszystko zaczęło?
Marta Lech-Maciejewska: Historia jest bardzo długa, bo pierwsze kroki jako SuperStyler stawialiśmy 7 lat temu. Nie było łatwo, choć nie było wtedy takiego tłoku w blogosferze. Na pomysł bloga wpadł Janek – mój mąż. Wymyślił, że powinniśmy wykorzystać nasz potencjał. On od zawsze robił świetne foty, montował filmy i był specem od stron internetowych. A ja od zawsze sięgałam po nietuzinkowe rozwiązania, jeśli chodzi o modę. I tak to się wszystko zaczęło.

kiddostyle.pl: „W branży”, jak już wspomniałaś, jesteś już od naprawdę długiego czasu. Jak oceniasz rozwój polskiej blogosfery na przestrzeni tych lat?
M. L-M.:
Wbrew pozorom 7 lat to wcale nie jest taki długi staż. Są tacy, którzy blogują dwukrotnie dłużej ode mnie. Zmiany, które zauważam to na pewno odejście od blogowania na rzecz mediów społecznościowych. Z jednej strony postępuje coraz większa profesjonalizacja, z drugiej jednak większość treści jest wtórna i mało odkrywcza. Ponieważ Internet, a wraz z nim media społecznościowe trafiają już naprawdę pod wszystkie strzechy daje się zauważyć spadek jakości publikowanych treści, ponieważ odbiorca stał się mniej wymagający. Rzetelne i kreatywne treści o wysokiej jakości wypierane są przez tzw. lol content i treści tabloidowe.

kiddostyle.pl: Jesteś mamą dwóch uroczych chłopców. Czy relację z modą odziedziczyli po Tobie, czy skupiają się na innych pasjach?
M. L-M.:
Zdecydowanie odziedziczyli to po mnie. Co nie oznacza, że nie skupiają się na innych pasjach. Wychowują się w domu, w którym ogromną wagę przywiązujemy do staranności i estetyki w każdej dziedzinie życia. Bardzo chcemy by zawsze im zależało, żeby zawsze im się chciało. By nieustannie parli do przodu. Żeby byli ciekawi świata, mieli otwarte głowy. To samo tyczy się mody. Wkurzają mnie rodzice, którzy pozwalają dzieciom biegać w samych rajstopkach, bo przecież to jest dziecko i jest mu wszystko jedno – ma mu być wygodnie. Pamiętajmy, że od najmłodszych lat zaszczepiamy w dziecku wyczucie stylu, własny gust. Jakiś czas temu przechodziłam obok uczelni wyższej, przed którą stała grupka studentów oczekujących na egzamin ustny. Powtarzali materiał w stresie. Tylko połowa z nich wyglądała adekwatnie do okoliczności. Druga część, w przewadze chłopcy, byli w wyciągniętych w kroku spodniach i bluzach z kapturem. Jeśli od dziecka nie zaszczepimy w dziecku umiejętności dopasowania stroju do okoliczności i staranności w ubiorze to w dorosłym życiu będzie im wszystko jedno. A żyjemy w czasach, w których oceniamy i jesteśmy oceniani przez naszą fizyczność. Również przez to jak jesteśmy ubrani.

kiddostyle.pl: Sięgając pamięcią wstecz – kiedy u Ciebie rozpoczęła się fascynacja modą? Kto ją w Tobie zaszczepił?
M. L-M.:
Od zawsze uwielbiałam się stroić. Moja mama dwoiła się i troiła, żeby zdobyć dla mnie falbaniaste sukienki i kolorowe bluzeczki. Uwielbiałam poduszki na ramionach i przypinane kołnierzyki do bluzek. Od zawsze pałałam miłością do soczystych kolorów, do odważnych połączeń tonalnych. Skąd się to wzięło? Przede wszystkim w ten sposób wyrażałam swoją wrażliwość i inność od moich rówieśników. Ale też wychowałam się w domu, w którym mama od zawsze nosiła się bardzo kobieco. Nawet w czasach, kiedy w sklepach były pustki. Nosiła trwałą na głowie, wielkie okulary na nosie, marchewkową pomadkę na ustach, dużą torbę na pasku i kolorowe ubrania. No i koniecznie obcasy! Zawsze o 15.15 nasłuchiwałam stukania jej butów na klatce. Czekałam aż wróci.

kiddostyle.pl: Pamiętasz swoje pierwsze stylówki? 😉 W szkole byłaś barwnym ptakiem i wyróżniałaś się wśród rówieśników?
M. L-M.:
W podstawówce byłam barwnym ptakiem, a później w nastoletnich latach trochę się tego zaczęłam wstydzić i rezygnować z mojego stylu. Byłam pod silnym wpływem rówieśników, do których na siłę chciałam się dopasować. Źle wspominam tamten czas. Nie lubię do niego wracać. A stylówki od przedszkola miałam szalone. Moją inspiracją były dziewczynki z zespołu „Fasolki”. Dlatego często na białe rajtuzy zakładałam leginsy do połowy łydki, na to kostium kąpielowy i falbaniastą spódnicę. Taki styl zbliżony do Majki Jeżowskiej. Bardzo to lubiłam.

kiddostyle.pl: Na blogu często wspominasz o tym jak ubiór wpływa na kształtowanie się osobowości u dzieci. Jesteś też oficjalną przeciwniczką „ganiania w rajtuzach” po przedszkolu ;)! Czy zwracanie uwagi na wygląd od najmłodszych lat dobrze wpływa na dzieci? W jaki sposób Ty dbasz o styl chłopaków?
M. L-M.:
Zasiałam w nich pewne wartości, które teraz procentują. Miecio od samego początku przejawia ogromną wrażliwość na sztukę, kolory, wzory. Potrafi zachwycić się nową koszulą taty czy moją sukienką. Sam często prosi mnie o to czy może ubrać muszkę do przedszkola, bo jakiś kolega ma urodziny. Nigdy ich nie ubieram wbrew ich woli, ale też muszę przyznać, że Oni nie mają swoich modowych dziwactw. Miecio raz na jakiś czas lubi ubrać marynarkę – nawet po domu, a Zyzio wybiera najbardziej kolorowe wzory w szafie.

kiddostyle.pl: Zdradź nam, gdzie udaje Ci się znaleźć najlepsze modowe kąski dla Twoich dzieciaków?
M. L-M.:
Część z nich wyszukuje Babcia Tereska w second handach w Mrągowie. Ja nie mam na to czasu. Bardzo lubię polskie marki dziecięce i uważam, że pod tym względem jesteśmy w czołówce świata. Jakość, wzory, pomysły konstrukcyjne – jesteśmy w tym naprawdę świetni. Czasami żałuję, że projektanci kobiecych ubrań nie mają takiej odwagi i polotu. Szukam głównie w Internecie.

kiddostyle.pl: Obecna sytuacja zainspirowała nas do stworzenia pierwszych dziecięcych targów modowych online. Nie ukrywamy, że mieliśmy „stracha”, jednak spotkaliśmy się z cudownym odbiorem ze strony rodziców i już niebawem ruszamy z drugą edycją, którą zdecydowałaś się wesprzeć J Co, jako mama i „onlajnowa wyjadaczka” sądzisz o takich rozwiązaniach?
M. L-M.:
Imponuje mi umiejętność odnalezienia się w obecnej sytuacji i zawsze chętnie wspieram takie inicjatywy. Najłatwiej jest w obecnej sytuacji wyciągnąć rękę po pomoc. Dużo trudniej jest zastanowić się jak przekształcić biznes, żeby mógł funkcjonować w tak wyjątkowym czasie jaki mamy obecnie. Dlatego bardzo wam kibicuję i trzymam za Was kciuki z całych sił!

kiddostyle.pl: Spadiora – Twoja własna marka modowa – spełnienie marzeń?
M. L-M.:
Od dawna chciałam stworzyć coś swojego. Długo się zastanawiałam co to by mogło być. Każdy wcześniejszy pomysł wydawał mi się zbyt banalny, odtwórczy albo mało jakościowy. Apaszki to było olśnienie. Sama od zawsze uwielbiałam je jako dodatek do stylizacji, bo w dobie, kiedy trendy narzucają to co nosi ulica apaszka dodaje naszej stylizacji charakteru. Sprawia, że wyglądamy inaczej, wyróżniamy się. A poza tym w apaszkach łatwo było mi połączyć modę z ważnym społecznie przekazem. Z zabraniem głosu w bardzo ważnych społecznie kwestiach. Tak żeby każda Spadiora była wyrazem pewnej myśli. No i chyba się udało!

kiddostyle.pl: Co doradziłabyś mamom, które boją się eksperymentować z garderobą, zarówno swoją, jak i swoich pociech?M. L-M.: Żeby przestały zastanawiać się na tym i obawiać się tego co powiedzą inni. A skoncentrowały się na tym czego same pragną. Jak chcą widzieć siebie i swoje otoczenie. Żeby nigdy nie czuły się przebrane, ale też, żeby ubranie wyrażało ich obecny stan ducha ich poglądy. Kiedyś napisałam taki artykuł o tym, ile w życiu załatwiły mi ubrania. Bardzo lubię do niego wracać. Na przestrzeni lat, kiedy oglądam moje stare zdjęcia, już na podstawie samego ubioru jestem w stanie przypomnieć sobie co wtedy myślałam, co było dla mnie ważne, jakimi wartościami się kierowałam. Ubrania zawsze wynikały z tego co miałam w głowie i w sercu a nie z mody czy panujących trendów. Polecam takie podejście, bo łatwiej jest wtedy poczuć się komfortowo we własnej skórze. Tej pierwszej z którą się rodzimy i w tej drugiej, którą codziennie zakładamy.

Dziękujemy za rozmowę!