fbpx

Pozwólmy dzieciom bawić się wolno!

Opublikowane

O tym jak działa “najmniejszy plac zabaw na świecie”, o potędze dziecięcej wyobraźni i odrobinie frajdy dla rodziców opowiada nam w wywiadzie Iwona Garkowska – założycielka marki Gakker produkującej deski do balansowania.

kiddostyle.pl: Jak to się wszystko zaczęło? Co zainspirowało Was do stworzenia tak nietypowej zabawki?
Iwona Garkowska: Myślę, że jak dla wielu producentów zabawek – inspiracją były dzieci. Obserwowaliśmy naszych synów – co było jednocześnie fascynujące i frustrujące. Mogli z jednej strony nudzić się przy półce uginającej się od zabawek, z drugiej potrafili zniknąć na godzinę z pustym kartonem i blaszaną miską. W tym czasie na jednym z zagranicznych portali natknęliśmy się na popularną w szkołach waldorfskich deskę do ćwiczenia m.in. równowagi. Po chwili zastanowienia postanowiliśmy odtworzyć deskę. I tu musimy wyraźnie zaznaczyć, że sam pomysł deski balansującej nie jest nasz. Pierwsze deski balansujące o łukowym kształcie powstały już w drugiej połowie ubiegłego wieku. Swoich entuzjastów zyskały w Stanach Zjednoczonych, gdzie były wytwarzane przez małych rzemieślników, głównie na potrzeby lokalnej społeczności. My tylko ten pomysł odświeżyliśmy i dodaliśmy rozwiązanie zabezpieczające palce.

kiddostyle.pl: Pomysł już mamy, a co z nazwą? Dlaczego Gakker?
I.G.: Nie doszukujcie się drugiego dna w naszej nazwie 🙂 To taka trochę zabawa literowa z naszym nazwiskiem. Myśląc o nazwie wiedzieliśmy przede wszystkim, że musi być unikatowa i przypisana tylko i wyłącznie do naszej marki. I ta unikatowość musiała dotyczyć większości powszechnych języków. Chodzi o to, aby uniknąć niezamierzonych skojarzeń – takich jak w Polsce ma popularna marka żarówek, czy w Hiszpanii Mitsubishi Pajero.

kiddostyle.pl: Deska balansująca to przedmiot, który zdecydowanie rozbudza kreatywność. Nie ma konkretnego zastosowania i mamy wrażenie, że jej możliwości wraz z wiekiem ewoluują. To jest w niej najlepsze! Przyznamy, że i nam, dorosłym przynosi dużo frajdy. 😉 Czy często dostajecie sygnały od klientów, że nie tylko dzieci korzystają z deski?
I.G.: Rzeczywiście deska nie ma ograniczeń wiekowych. Z deski śmiało mogą korzystać zarówno uczące się raczkować maluchy, przedszkolaki, nastolatkowie, dorośli, a nawet seniorzy. Kiedy deska jest odwrócona wypukłą stroną do góry to dla raczkującego malucha jest to istny Mount Everest do wspinania. Dla dorosłych natomiast to świetne akcesorium do ćwiczeń wzmacniających i jogi. Fakt jest taki, że dużo chętniej chwalimy się zabawą swoich dzieci niż swoją. Na początku rodzice nie wierzą, że oni też mogą korzystać z deski – ileż my się naoglądaliśmy tych zdziwionych oczu, kiedy informowaliśmy, że maksymalne obciążenie to 200 kg. Naszymi Klientami są również dorośli, którzy nie mają dzieci i deskę kupują tylko dla siebie. A my zawsze zachęcamy rodziców, żeby chociaż spróbowali pobujać się na desce, zazwyczaj są zaskoczenie po pierwsze tym jakie to fajne, relaksujące uczucie, po drugie ile mięśni aktywuje takie balansowanie.

kiddostyle.pl: Swoją deskę nazywacie najmniejszym placem zabaw na świecie. Coś w tym jest! Jakie były najoryginalniejsze zastosowania zabawki, z którym się spotkaliście?
I.G.: Dzieci potrafią z deską robić cuda – widzimy to po relacjach Klientów i swoich chłopakach. W naszym domu deski są od kilku lat i wydawałoby się, że po pierwsze każda zabawka po takim czasie ma prawo się znudzić, po drugie, widzieliśmy chyba już wszystko co można z nimi zrobić, a i tak co chwilę chłopcy wymyślą jakąś nową funkcję deski. Oprócz balansowania w różnych pozycjach, najbardziej popularną funkcją jest zjeżdżalnia, poza tym nasza deska była już maszyna sprzątająca do klocków, wyrzutnią/rampą dla samochodów, łodzią, autem, stolikiem, podestem, czy leżakiem podczas popołudniowej drzemki.  W przedszkolu naszych synów dzieci stworzyły kiedyś konstrukcję reakcji łańcuchowej z deskami, w której kulka m.in. miała potoczyć się po desce, przeturlać się po kaloryferze i wylądować w oddalonym pudełku. Naprawdę wyobraźnia naszych dzieci jest nie do przecenienia, dlatego pozwólmy się im bawić się wolno, a sami się zdziwimy.

kiddostyle.pl: Domyślamy się, że Wasze dzieci były pierwszymi testerami deski. Jakie były ich odczucia?
I.G.: Wykonanie pierwszej deski kosztowało nas sporo wysiłku i w pewnym momencie zaczęliśmy się zastanawiać czy gra jest warta świeczki, czy nasi synowi w ogóle będą zainteresowani taką zabawką. Jednak pierwszego dnia zabawy wszystkie nasze wątpliwości zostały rozwiane. Postanowiliśmy, że absolutnie nie powiemy naszym chłopakom co to jest ani do czego służy. I tak bez żadnej instrukcji deska w ciągu pierwszej godziny w naszym domu była – bujakiem, zjeżdżalnią, równoważnią, tunelem, mostem, statkiem, ladą sklepową, teatrzykiem, bronią obosieczną. Przez pierwszy miesiąc deski w naszym mieszkaniu, w zasadzie jedynymi momentami kiedy chłopcy z niej nie korzystali, był czas kiedy była ona schowana głęboko w szafie. Pierwszy kontakt z deską idealnie pokazuje czym dorośli różnią się od dzieci. My dorośli mamy tendencję, żeby postępować „zgodnie z instrukcją obsługi”, ze schematem, podążać za pewną strukturą – jeśli widzimy deskę do balansowania to znaczy, że dziecko powinno na niej stać i się bujać. Natomiast dzieci mają jeszcze wolny umysł i nieograniczoną wyobraźnię.

kiddostyle.pl: Jakie są korzyści płynące z zabawy deską Gakker?
I.G.:
Pytanie czy chodzi o korzyści dla dziecka czy dla rodziców :)?! Dla dziecka – to przede wszystkim dużo frajdy i kreatywnej zabawy. Dla rodziców – trochę wolnego czasu na wypicie ciepłej kawy. Ale na to pytanie na pewno inaczej odpowiedziałby specjalista np. fizjoterapeuta lub terapeuta integracji sensorycznej. Coraz częściej zgłaszają się do nas rodzice, którym dzieciom zabawę/pracę z deską zalecił terapeuta, ze względu na korzyści rozwojowe takie jak:

  • stymulowanie systemu przedsionkowego, który ma ogromne znaczenie dla ogólnego rozwoju i uczenia się;
  • wspieranie rozwoju zmysłu priopriocepcji (czucia głębokiego) – niezwykle istotnego zmysłu orientacji ułożenia części własnego ciała i czucia głębokiego
  • wzmacnianie mięśni odpowiedzialnych za prawidłową postawę;
  • rozwijanie zmysłu równowagi.

kiddostyle.pl: Jesteście autorami genialnego rozwiązania, deski z wycięciem, która minimalizuje ryzyko przycięcia palców. Opowiedzcie proszę czytelnikom, jaka historia się za tym kryje.
I.G.:
To rozwiązanie zrodziło się w bólach i to dosłownie. Oczywiście zaczęło się od przyciśnięcia palców, co gorsza to ja, matka rodzona, przycisnęłam paluszki trzyletniego wówczas Bruna, podczas wspólnego bujania. I to nie był taki sobie ból, pamiętajmy, że mamy do czynienia ze stosunkowo ciężką zabawką, na której buja się od kilku do kilkudziesięciu kilogramów. Młodsze dzieci często mają taki odruch, że bujając się np. kucając, odruchowo chwytają za krawędzie. Zdarza się też, że jedno dziecko bawi się na desce, a drugie obok i wtedy to drugie może nieopatrznie podłożyć paluszki. O ile nie jesteśmy zwolennikami tego, aby wyeliminować wszelkie ryzyka z otoczenia i cały świat obłożyć gąbką, wierząc w to że lepiej nauczyć dzieci posługiwać się przedmiotami w bezpieczny sposób, to jednak chcieliśmy dać dzieciom i rodzicom ten komfort użytkowania i zabawy, aby nie musieli się martwić o bezpieczeństwo podczas zabawy. Ta pozornie niewielka modyfikacja okazała się bardziej skomplikowana i kosztowna niż początkowo myśleliśmy, ale zdecydowanie było warto. Rodzice bardzo chwalą sobie te rozwiązanie. Dzisiaj 95 % sprzedaży wszystkich desek to deski właśnie w modelu Prime Graded, z zabezpieczeniem paluszków.

kiddostyle.pl: Czy i jak Waszym zdaniem zmieniła się świadomość rodziców odnośnie wybieranych i kupowanych zabawek? Kiedyś królował wszędobylski plastik, jak jest teraz?
I.G.:
Świadomość zakupową rodziców można podzielić na dwa obszary: jakości/wartości oraz ilości. Ten drugi aspekt też jest niezmiernie ważny. Ale minimalizmu trzeba się nauczyć i to wcale nie jest takie łatwe. W naszym domu od początku zakładaliśmy, że będzie mało zabawek i skończyliśmy tak, że do dzisiaj walczymy z ich nadmiarem. Co do plastiku – to plastik plastikowi nie równy. Ważne, żeby to było dobre jakościowo rzeczy, które starczą na lata i nie tylko jednemu dziecku. Jestem wielką fanką kupowania i sprzedawania używanych zabawek. I między innymi dlatego, że bardzo wierzymy w to, że zabawki mogą, a nawet powinny służyć więcej niż jednemu dziecku – nie robimy personalizowanych (np. grawerowanych imieniem) desek. Za to dokładamy wszelkich starań, aby deska mogła służyć wiele wiele lat. Oczywiście z czasem będzie widać na niej ślady użytkowania, ale po latach śmiało można poddać ją renowacji i będzie wyglądała jak nowa. Natomiast sama konstrukcja przetrwa lata. Coraz więcej rodziców stara się świadomie kupować zabawki dla swoich dzieci- szukają zabawek z naturalnych materiałów, dobrej jakości. Sporo się zmieniło od czasów naszego dzieciństwa. Pamiętam, że jako dziecko miałam, powiedzmy, ograniczoną liczbę zabawek – mam wrażenie, że doskonale pamiętam każdą z nich. Później przyszedł czas szalonego konsumpcjonizmu – oprócz tego, że w sklepach znajdziemy wszystko to w dodatku prawie na wszystko nas stać. I chyba zdajemy sobie powoli z tego sprawę, że wcale tak dużo nie potrzebujemy, a już na pewno nasze dzieci nie potrzebują tak dużo zabawek. Zaczynamy rozumieć, że to naprawdę nie przekłada się na szczęśliwe dzieciństwo.

kiddostyle.pl: Zdradźcie, czy planujecie wprowadzić nowości, czy skupiacie się jednak na tym, w czym jesteście najlepsi?
I.G.:
W naszej stolarni powstało wiele zabawek, przede wszystkim dla naszych synów, ale też dla przedszkola, do którego uczęszczali. I za każdym razem, kiedy jesteśmy zadowoleni z efektów i widzimy jak dzieci świetnie się bawią, mamy ochotę wprowadzić je do sprzedaży. Jednak wprowadzenie do sprzedaży nowego produktu wymaga mnóstwa czasu i ogromu pracy, a deski aktualnie pochłaniają nas totalnie. Zrobiliśmy np. cały zestaw mebli projektu Emi Pikler, ale w Polsce jest już kilku świetnych producentów, którzy je tworzą, więc w tym kierunku raczej nie pójdziemy. I mamy jeszcze jeden warunek – kolejna zabawka od GAKKER musi być po prostu oryginalna – taka, której jeszcze nie ma na rynku i absorbująca jak nasze deski. A nowości w naszym sklepie będą dotyczyły na razie różnych wariantów naszych desek.

kiddostyle.pl: Czy jest jeszcze coś, o czym musimy wiedzieć zanim rozpoczniemy zabawę?I
I.G.: Na początku omówmy z dziećmi kilka zasad bezpieczeństwa i praw fizyki :), a później pozwólmy na wolną, nieskrępowaną standardami zabawę. I, Drodzy Rodzice, naprawdę nie zapominajcie o sobie – oprócz tego, że z deską możecie ćwiczyć, to dla Was też GAKKER może okazać źródłem niesamowitej frajdy.

Dziękujemy za rozmowę!