fbpx

Zaśpiewaj mi Mamo!

O połączeniu sensoryki i śpiewu mamy-solistki operowej, o ciągłym doskonaleniu głosu, o wpływie muzyki operowej na rozwój niemowląt oraz o rozrastaniu się tej przesympatycznej gromadki zwierzaków rozmawiamy dziś z Justyną Reczeniedi – twórczynią marki Baby Opera.

kiddostyle.pl Kto stoi za sukcesem Baby Opera? Opowiesz nam coś o sobie?
Justyna Reczeniedi:
Sądzę, że prawdziwy sukces Baby Opera mamy jeszcze przed sobą. Za tym pomysłem stoi „spiritus movens” projektu czyli moja osoba jako mamy i jednocześnie śpiewaczki operowej. Jestem solistką Polskiej Opery Królewskiej, doktorem wokalistyki, zawodowym muzykiem, gdyż od 7 roku życia gram na skrzypcach. Jestem jednak przede wszystkim mamą – już w tej chwili pięcioletniej Irmy – i to ona w ostatnim czasie nadaje ton dla rozwoju Operowych Zwierzaków.

kiddostyle.pl: Na rynku mamy całą gamę sensorycznych zabawek, jednak Baby Opera wysoko postawiła poprzeczkę konkurencji. Powiedz proszę co wyróżnia je spośród innych zabawek?
J.R.:
Operowe Zwierzaki są o tyle szczególne, że śpiewają muzykę klasyczną, której słuchanie powoduje wszechstronny rozwój niemowląt i małych dzieci. Każda z zabawek ma moduł dźwiękowy, odtwarzający dzieła najwybitniejszych kompozytorów wszech czasów, takich jak Bach, Mozart, Vivaldi… – w celu aktywizacji intelektualnej dzieci, także emocjonalnej i duchowej. Ta muzyka budzi niezwykłe wyobrażenia, zachęca do refleksji, zabawy, ale co najważniejsze wycisza i uspokaja, powodując spokojny, głęboki sen u naszych pociech. Są to szyte w Polsce pluszaki, przede wszystkim czarno-białe, bowiem na początku życia człowiek widzi jedynie kontrastowe kolory i to pomaga dziecku poznać świat i zafascynować się nim. Zwierzaków Baby Opera jest już kilka gatunków: Panda, Zebra, Pingwin, Lemur, Kot, ostatnio – Koala. Mamy także Owieczkę Glorię, śpiewającą pieśni uwielbienia oraz Sowę Fryderyka z muzyką Chopina. Maskotki są dość duże, bo każda mierzy ok. 30 cm, zapakowane w eleganckie pudełko – idealnie nadają się na prezent na narodziny, chrzest, urodziny czy gwiazdkę. Mamy także ich mniejsze odpowiedniki – miniatury. Czas trwania muzyki to ponad 20 minut, przy czym w każdej zabawce można odnaleźć inny zestaw – po 18 utworów największych hitów klasycznych.

kiddostyle.pl: Choć to już nie niespodziana – zdradź czytelnikom kto użyczył pięknego sopranu zwierzakom!
J.R.: Jak nietrudno się domyślić jest to mój głos, mój sopran – szkolony przez wybitnych specjalistów, przez największe polskie śpiewaczki – śp. Bognę Sokorską – „Słowika Warszawy” i jej córkę Jagnę oraz prof. Zdzisławę Donat, u której ukończyłam uczelnię warszawską. W dalszym ciągu pracuję nad głosem, by brzmiał on jak najpiękniej i jak najmilej dla dziecięcego uszka i mojej publiczności.

kiddostyle.pl: Kiedy narodził się pomysł założenia marki oferującej urocze, śpiewające zwierzaki?
J.R.:
Pomysł narodził się ponad 2 lata temu, wtedy to na poważnie zaczęliśmy produkować zabawki, początkowo miał być to tylko jeden egzotyczny gatunek czyli miś Panda. Bo kiedy nasza córeczka była niemowlęciem, to oczywiście nieustannie jej śpiewałam. Jednak już wtedy zrozumiałam, że nie zawsze da się to robić, nie zawsze jestem przy głosie, nie zawsze jest „ten dzień” do śpiewania. Wówczas zamarzyłam o tym, by stworzyć właśnie taką zabawkę, która będzie robiła to za mnie – o każdej porze dnia i nocy 🙂 I wtedy powstała Panda Lulu – z zestawem wyciszającym, a zaraz po niej Zebra Meggi – z zestawem aktywizującym, który też okazał się świetnym usypiaczem.

kiddostyle.pl: A co zainspirowało Cię do stworzenia tak oryginalnego produktu?
J.R.:
Inspiracją do stworzenia Baby Opery – Operowych Zwierzaków była nasza córeczka, macierzyństwo, rodzicielstwo. Na jej przykładzie, a także dzięki maleństwom moich przyjaciół zrozumiałam, że najprzyjemniej i najskuteczniej dzieci się wyciszają, a równocześnie rozwijają poprzez muzykę i śpiew. Chodzi głównie o śpiew mamy. Udało mi się połączyć te wszystkie elementy w jedno – śpiew, bycie mamą, chęć wyciszenia i uspokojenia dziecka, z dbałością o jego wszechstronny rozwój.

kiddostyle.pl: Ile trwał cały proces tworzenia marki? Od pomysłu aż po pierwszego sprzedanego zwierzaka?
J.R.:
Proces tworzenia marki wciąż trwa. Ale od pomysłu do pierwszego zwierzaka był właściwie jeden krok: nagranie ścieżek nie stanowiło dla mnie żadnego problemu; następnie wystarczyło znaleźć dobrą polską szwalnię, grafika i producenta pudełek. Serio zaczęłam myśleć o stworzeniu firmy Baby Opera ponad dwa lata temu, w okolicach Wielkiejnocy. Wiedziałam, że będą to czarno-białe zabawki śpiewające operowe i klasyczne kawałki moim głosem dla dzieci 0+. A już po świętach istniały prototypy – Panda i Zebra, jeszcze niedoskonałe. Trzy miesiące później pierwszym klientem była urocza inspicjentka z opery, która dziś jest świeżo upieczoną mamą – wtedy był to prezent od niej dla przyjaciół, kochających muzykę. Podobno trafiony.

kiddostyle.pl: Zwierzaki nie bez powodu są czarno-białe. Jednak wiemy, że fani kolorów zapragnęli mieć swojego przedstawiciela w zespole Baby Opera. Opowiesz o najbardziej rozrywkowo-operowej zabawce? 😉
J.R.:
Zdradzę, że była to seria limitowana (niezwykle „odjechana”) i na razie nie będziemy jej powtarzać… Stworzyłam jednorożce – różową Tinę i seledynowego Tina – z muzyką rozrywkową. Wpadłam na pomysł, by te jednorożce aktywizowały i pobudzały starsze dzieci – od lat 3 – do ruchu i tańca. Taką miała wówczas potrzebę nasza córeczka. W ten sposób doszłam od utworu „Biedroneczki są w kropeczki”, „Puszek okruszek”, „Konik na biegunach”, wreszcie nawet do repertuaru disco-polo: „Jesteś szalona”, „Przez twe oczy zielone”… Oczywiście ten repertuar wykonywany był w stylu operowym i brzmiał naprawdę dobrze 🙂 Jednak moi klienci woleli i zawsze chętnie wybierali zabawki czarno-białe z muzyką klasyczną. Klient Baby Opery ma wysokie aspiracje. Nie mniej jednak jednorożce były cudowne i kto wie, czy na Wasze życzenie do nich nie wrócimy. W razie potrzeby piszcie.

kiddostyle.pl: Z jakim odbiorem spotkałaś się wypuszczając Baby Operę na światło dzienne?
J.R.:
Muszę przyznać, że Operowe Zwierzaki spotkały się ze wspaniałym odbiorem. I tak jak intuicja mi na początku podpowiadała – okazały się niezawodne w usypianiu dziecka, nie tylko mojego. Działały także aktywizująco, pobudzając intelekt. Te, dzieciaczki, które mają jakąś babyoperową maskotkę są zachwycone, to są ich ulubione zabawki na początku. Wiadomo, że prawie wszystkie zabawki się po jakimś czasie nudzą. Ale muzyka nie znudzi się praktycznie nigdy, zostanie z nami na zawsze, nadając sens naszemu istnieniu; zwłaszcza muzyka ambitna, relaksująca, będzie nam towarzyszyła przez całe życie… Zatem reasumując spotkałam się ze znakomitym odbiorem i wdzięcznością rodziców, dziadków, cioć i wujków. Aczkolwiek muszę brać pod uwagę to, że większość ludzi tego nie rozumie; większość społeczeństwa nie pójdzie do opery ani teatru, nie będzie miała takiej potrzeby,ani chęci ani takiego marzenia. Większość nie pojmuje, jakie muzyka ma znaczenie w początkowym rozwoju dzieci. Już w szóstym miesiącu życia płodowego zaczynamy słyszeć; to jest nasz pierwszy zmysł, dlatego tak ważne jest, aby jak najszybciej zacząć wspomagać rozwój dziecka. Mniej więcej do 6 roku życia muzyka w tym procesie jest jednym z najważniejszych czynników.

kiddostyle.pl: Przejdźmy na moment do prywaty i naszego konika – mody. Gdzie najchętniej kupujesz ubranka dla swojej pociechy? Na co zwracasz uwagę kompletując garderobę?
J.R.:
Zwracam uwagę na jakość ubranek dla dzieci, no i przede wszystkim na to, by były wygodne. Preferuję europejskie, zwłaszcza polskie marki. Natomiast w tej chwili muszę też liczyć się z tym, by się to pięciolatce podobało 🙂 Są to czasem bardzo „odjechane” kreacje i dziwne połączenia. Prawdę mówiąc wczesną garderobę otrzymaliśmy albo w formie prezentu albo jako worek najlepszych ciuszków po przyjaciółce rodziny, która z tych ubranek wyrosła. To jest piękne, że mamy tak się wspierają. Dziś, w dobie kryzysu gospodarczego, musimy wspierać rodzimych przedsiębiorców – pamiętajmy o tym.

kiddostyle.pl: Na koniec – czy możemy spodziewać się nowego członka Operowych Zwierzaków? Jeśli tak, zdradzisz nam kto to będzie?
J.R.:
Właśnie w pandemii wypuściliśmy (myślałam, że ostatnią) zabawkę czyli Koalę mamę i dziecko – Polę i Sama. Imiona wybrała nasza społeczność na facebooku, gdzie Was zresztą serdecznie zapraszamy: https://www.facebook.com/OperoweZwierzaki. Sam to koala, który został uratowany z pożarów w Australii, a Pola to takie piękne polskie imię. Koala śpiewa to samo co nasz Pies Milo, który jednak się nie przyjął. Nie wiem dlaczego, mamy nie chciały za bardzo wybierać dużego Psa, za to jego mały odpowiednik Pies Miluś dobrze się miewa i można go nadal zamawiać. Koala śpiewa po włosku, niemiecku, po polsku, francusku – w pięciu językach i mimo że torbacz, to przecież miś. Wierzę, że podbije Wasze serca.

Chciałam, by była to ostatnia zabawka (bo w sumie jest ich już 14), ale chodzi mi po głowie coś jeszcze – mianowicie czarno-biała maskotka – Orka. Jak myślicie, czy to dobry pomysł? 🙂 Pozdrawiam wszystkie mamy i wszystkich rodziców, dziadków, opiekunów, którym leży na sercu rozwój dziecka w okresie niemowlęcym, od szóstego miesiąca życia płodowego! Zapraszam na stronę www.babyopera.pl

Dziękujemy za rozmowę!